Ja o końcówce tego nic nie mówię...spierdoliłam =='
****
Pustka…
Żal…
Krzyk…
Moje łzy mieszały się z czarną cieczą, która wypływała z rany, jaka została po osikowym kołku leżącym teraz przy moich nagich stopach. Twarz chłopaka… Taka bez wyrazu! Bledsza niż kiedykolwiek wcześniej. Myślałam, że to nie możliwe! Zawsze był blady, ale… Ale teraz ta wręcz biel twarzy mnie przerażała.
Spazmatyczny szloch wydobywający się z mojej piersi co jakiś czas zabierał mi oddech i powodował straszny ból klatki piersiowej. Ten ból jednak był niczym w porównaniu z bólem psychicznym jaki teraz odczuwałam. Tysiące szpilek wbijało się w moje złamane serce, a ja odczuwałam każdą z nich i to ze zdwojoną siłą. Nigdy czegoś takiego nie czułam. Nawet widok śmierci rodziców nie spowodował u mnie czegoś takiego jak widok martwego ciała ukochanego. I może nie powinnam tak myśleć ale… po prostu taka była prawda, a ja nic nie mogłam na to poradzić.
Chwyciłam w dłonie kopertę, którą znalazłam na poduszce budząc się z jednego koszmaru w drugi. Przymykając oczy wyciągnęłam skrawek papieru z ostatnimi słowami młodego księcia. Zacisnęłam mocniej powieki aby bardziej stłumić łzy. Po kilku głębszych oddechach i powolnych mrugnięciach zaczęłam czytać. Kolejne tysiące ostrzy przebijało moje serce, a ból stawał się nie do zniesienia. Nie udało mi się powstrzymać kolejnych potoków łez, które sporymi kroplami skapywały na delikatny papier mieszając się z atramentem i rozmazując zgrabne litery.
Czara goryczy przelała się…
Skuliłam się, ściskając list mocno przy klatce piersiowej, jakbym bała się, że ta ostatnia pamiątka po czarnowłosym księciu zostanie mi odebrana tak samo, jak zabrano mi moje szczęście. Moje ręce zbroczone jego krwią plamiły papier. To moja wina!
Gdybym… Gdybym wtedy nie zgodziła się na „TO”… Wtedy… Wtedy On by żył! Jak? Jak on mógł kochać kogoś takiego jak ja?
Przeklęta… Jestem przeklęta!
Najpierw rodzice, teraz Bill… Oni wszyscy umarli przeze mnie! Jak? Jak mam nie mieć wyrzutów sumienia?!
Kolejny wrzask wydobył się z mojego i tak już zdartego i piekącego gardła.
Moje oczy przyćmił dziwny blask, a w uszach zahuczało tak, jakby ktoś wpuścił mi do głowy wichurę. Poczułam jeszcze większą bezsilność niż dotychczas, a powieki stał się strasznie ociężałe. Co się dzieje? Ostatkiem sił podczołgałam się do czarnowłosego i przytuliłam do jego zimnego ciała.
Chwytając dłoń ukochanego straciłam przytomność…
I znów byłam przy nim we śnie, który wytworzył spragniony widokiem czarnowłosego umysł. Najważniejsze wspomnienia towarzyszyły mi, tworząc jakby barierę ochronną...
~*~
*-A niby kto według ciebie mnie chce?
-Na przykład ja...- wyznał wprost do mojego ucha muskając ustami jego płatek a następnie mój policzek. Zamurowało mnie...
-Ty...?- wydukałam
-Tak. Ja Bill Kaulitz książę wampirów i tego całego królestwa dziś wyznaję ci miłość w miejscu, w którym mój ojciec oświadczył się mojej mamie- powiedział dobitnym tonem głosu starannie wymawiając każde słowo oraz podkreślając słowo miłość- I bardzo chcę wiedzieć co ty o tym myślisz- dodał po chwili ciszy, jaka nastała
-Ja...sama nie wiem co o tym myśleć- wydukałam, czując wilgoć na policzkach
-Kate...- zaczął wycierać moje łzy z bladych policzków. Wyrwałam się z jego uścisku, wstałam z ławki i wybiegłam stamtąd. Doszłam do skraju urwiska i usiadłam na ziemi. Chłodny wiatr rozwiewał moje włosy i suszył łzy. Choć i tak to nie pomagało bo na ich miejsce zbierały się wciąż nowe...
-Zraniłem cię moimi słowami?- spytał Bill. Nawet nie zauważyłam kiedy pojawił się tuż obok mnie.
-Nie...Ale czuję się zagubiona. Czy my do siebie byśmy pasowali? Tacy różni. Czy to by było zgodne z prawami natury?
-Prawa natury nie mają nic do miłości, Kate
-A jeszcze rano mówiłeś, że masz mnie dosyć...-zaśmiałam się cicho
~*~
Powrót do rzeczywistości z krainy niewiedzy zdawał się być równie bolesny niż ona sama. Strach przed przyszłością początkowo nie pozwalał mi się skupić na teraźniejszości, która przyćmiona była również przez przerażający widok czarnowłosego księcia, który tak boleśnie utkwił mi w pamięci. Bałam się otworzyć oczy, bo wiedziałam, że widok będzie taki sam jak przed ich zamknięciem. Znów ujrzę ukochanego leżącego na zimnej podłodze w kałuży własnej krwi. Jednak uczucie ciepła, które przywróciło mnie do świata żywych zbyt mocno kusiło do rozejrzenia się w około i sprawdzenia czym domniemane ciepło jest spowodowane. Nieśpiesznie uchyliłam jedną z powiek, by zlokalizować co się dzieje wokół mnie.
Pierwszą rzeczą jaką zauważyłam, było to, że nie leżałam już obok Billa na zimnych kafelkach, tylko pod kołdrą w naszym łóżku Ktoś tu był… Lub nadal jest, bo czuję, że nie jestem sama w komnacie. Jednak… Nie chce nikogo widzieć… Niech mnie wszyscy zostawią! Dadzą spokój… Ja chce z powrotem w jego ramiona! Chce do czarnowłosego wampira…
Zabrali już jego ciało? Już nigdy go nie zobaczę…
Pociągnęłam nosem, i pozwoliłam łzom wydobyć się z pod moich powiek, szybko zamykając przekrwione od ciągłego płaczu oczy. Ścisnęłam mocno skrawek satynowej pościeli i zdusiłam krzyk, który chciał za wszelką cenę wydobyć się z mojego zdartego gardła.
Poczułam dotyk na policzku… Tak bardzo znajomy! Nie… To nie możliwe! Ktoś starł łzy z moich policzków. Ja chyba zwariowałam, gdyż zapach, który wdarł się do moich nozdrzy przypominał zapach czarnowłosego…
-Obudziłaś się! Nareszcie...- szepnął zachrypniętym głosem. Płakał?
Otworzyłam oczy. Zamrugałam kilka razy, by wyostrzyć wzrok. Nie wierzyłam własnym oczom.
-Jak...-chciałam zadać pytanie, które od razu przyszło mi go głowy, jednak on przerwał mi przykładając palec do moich spierzchniętych warg.
-O nic nie pytaj- uśmiechnął się delikatnie, ale czułam, że coś jest nie tak. Ten uśmiech był taki smutny!
-Co się stało?- przewrócił oczami
-Ach jak zawsze dociekliwa-powiedział. A on jak zawsze sarkastyczny!- Ja... Kate, ja tak bardzo przepraszam- szepnął i przytulił mnie do siebie mocno.
-Cieszę się, że żyjesz- powiedziałam tylko i najmocniej jak tylko potrafiłam wtuliłam się w niego. Jego ciało... Nie było już takie zimne, ale ja nadal czułam, że ukrywa coś przede mną...
*-fragment odcinka szesnastego ;)
****
Zmieniłam szablon...;)
Muzyka jak coś niedługo tu wróci ;P